00:00
43:48
Punktem wyjścia dla każdej zmiany jest uświadomienie sobie tego, gdzie teraz jestem. Zanim ruszę w drogę, muszę wiedzieć, gdzie się znajduję. I właśnie to chcemy sobie uświadomić na samym początku. Potem pojawia się pytanie czy mam zgodę na to, gdzie jestem?
Czy moja podróż nie jest aby ucieczką przed tym, czego nie mogę znieść teraz? Kiedy chwilę obecną, czyli to gdzie jestem, przyjmuje, a nawet z wdzięcznością się jej przyglądam. Wtedy pojawia się wspaniałe uczucie wolności.
Już nie uciekam, ale ruszam w drogę, bo czuję, że jestem do niej zaproszony. Tylko teraz jak wybrać kierunek i cel drogi? I tutaj pojawiają się dwie opcje jedna z użyciem siły, a nawet przemocy. Jest ona łatwa do rozpoznania, ponieważ posługuję się rozumem i własnymi pomysłami, zrodzonymi w głowie. Niektórzy wielokrotnie jej próbują, ale ona niestety nie przynosi spełnienia i satysfakcji, ale rozczarowanie.
Jest jednak druga opcja, która opiera się na zaufaniu do delikatnego głosu w sercu, gdzie mogę poznać tajemny zamysł miłości Boga. A przez to moja droga staje się cudownie harmonijna z życiem, z innymi, z całym światem. Za przykład takiej transformacji od realizacji własnych planów, do zachwytu nad Bożym planem niech nam posłuży ewangeliczna opowieść o Zacheusza.
Bogactwo nie przynosi mu spełnienia. Jego serce szuka czegoś więcej. Odkrywa też, że jest coś więcej. A znakiem tego jest osoba Jezusa. Pokonuję więc spore trudności, by to poznać, a kiedy poznaje. Wtedy wszystko się zmienia. To nie on zmienia swoje życie, ale miłość, która jest gotowa dać sto procent uwagi i przeniknąć serce.
To ona staje się siłą zmieniającą. Poddając się tej sile otrzymujemy wszystko, chociaż nie wszystko w jednym momencie, ale wystarczająco, by z radością ruszyć w drogę.

Rozważasz wsparcie tego kanału i mojej pracy oto jak to zrobić - kliknij na link:
https://dzieki.my.canva.site/
Punktem wyjścia dla każdej zmiany jest uświadomienie sobie tego, gdzie teraz jestem. Zanim ruszę w drogę, muszę wiedzieć, gdzie się znajduję. I właśnie to chcemy sobie uświadomić na samym początku. Potem pojawia się pytanie czy mam zgodę na to, gdzie jestem? Czy moja podróż nie jest aby ucieczką przed tym, czego nie mogę znieść teraz? Kiedy chwilę obecną, czyli to gdzie jestem, przyjmuje, a nawet z wdzięcznością się jej przyglądam. Wtedy pojawia się wspaniałe uczucie wolności. Już nie uciekam, ale ruszam w drogę, bo czuję, że jestem do niej zaproszony. Tylko teraz jak wybrać kierunek i cel drogi? I tutaj pojawiają się dwie opcje jedna z użyciem siły, a nawet przemocy. Jest ona łatwa do rozpoznania, ponieważ posługuję się rozumem i własnymi pomysłami, zrodzonymi w głowie. Niektórzy wielokrotnie jej próbują, ale ona niestety nie przynosi spełnienia i satysfakcji, ale rozczarowanie. Jest jednak druga opcja, która opiera się na zaufaniu do delikatnego głosu w sercu, gdzie mogę poznać tajemny zamysł miłości Boga. A przez to moja droga staje się cudownie harmonijna z życiem, z innymi, z całym światem. Za przykład takiej transformacji od realizacji własnych planów, do zachwytu nad Bożym planem niech nam posłuży ewangeliczna opowieść o Zacheusza. Bogactwo nie przynosi mu spełnienia. Jego serce szuka czegoś więcej. Odkrywa też, że jest coś więcej. A znakiem tego jest osoba Jezusa. Pokonuję więc spore trudności, by to poznać, a kiedy poznaje. Wtedy wszystko się zmienia. To nie on zmienia swoje życie, ale miłość, która jest gotowa dać sto procent uwagi i przeniknąć serce. To ona staje się siłą zmieniającą. Poddając się tej sile otrzymujemy wszystko, chociaż nie wszystko w jednym momencie, ale wystarczająco, by z radością ruszyć w drogę. Rozważasz wsparcie tego kanału i mojej pracy oto jak to zrobić - kliknij na link: https://dzieki.my.canva.site/ read more read less

5 months ago